Skierowanie do DoJ i Crown Solicitor to naprawdę poważne sprawy.

Skierowanie do DoJ i Crown Solicitor to naprawdę poważne sprawy.

AVN został następnie zbadany przez organ nadzoru charytatywnego w Nowej Południowej Walii, OLGR (tak, nie jesteś sam, myśląc „dlaczego do diabła ile kosztuje rhino gold gel to organizacja charytatywna?”), który stwierdził, że AVN „… naruszył przepisy dotyczące pozyskiwania funduszy na cele charytatywne i potencjalnie wprowadził w błąd społeczeństwo”. Było to w dużej mierze wynikiem zbierania funduszy na jeden cel, a następnie wydawania pieniędzy gdzie indziej – coś, czego nie wolno robić jako organizacja charytatywna.

Na przykład w 2008 r. AVN zebrała 11 810 USD na „Fighting Fund”, apelację mającą na celu zebranie pieniędzy na wsparcie rodziny, która rzekomo ucieka z nakazu sądowego o zaszczepieniu dziecka. Ale OLGR poinformował, że żadne z zebranych funduszy nie zostały wydane na tę sprawę.

Ponadto w marcu 2009 r. AVN szukała funduszy na reklamę autyzmu Generation Rescue w australijskiej prasie i zebrała 11 910 USD na tę sprawę. Reklama nigdy się nie pojawiła – być może dlatego, że australijscy sceptycy ich gazowali, a potem odrzucili ją publikacją rodziców – i pieniądze zostały wydane gdzie indziej.

Przez wiele lat AVN prosiła o fundusze na umieszczenie swojej literatury w Bounty Bags – pakietach informacyjnych dla nowych mam – oraz na niezależne testowanie szczepionek pod kątem toksyn i metali ciężkich. Pieniądze zostały zebrane, ale twórcy Bounty Bags twierdzili, że nigdy nie mieli umowy z AVN. A testowanie szczepionek? Cóż, to też nigdy się nie odbyło.

W biuletynie elektronicznym Meryl Dorey opisała wstępne ustalenia OLGR jako;

„…z bardzo drobiazgowych, takich jak fakt, że nasz kuferek miał niewłaściwy rozmiar i nie miał zamka, a nasze księgi kwitów nie były numerowane ani prowadzone w ewidencji aktywów…”.

Umm, wydaje mi się, że musisz zrobić o wiele więcej niż mieć kasę w złym rozmiarze, żeby stracić licencję na cele charytatywne.

Ale jeszcze bardziej niesamowite jest to, że AVN działała przez około 2 lata bez ważnej licencji charytatywnej. O tym wyłomie Dorey wyjaśnił:

„Przez 1 rok nie mogliśmy znaleźć audytora…. W końcu znaleźliśmy firmę, która przeprowadziła nasze badanie, ale… ponieważ płaciliśmy im zniżkę, tak naprawdę nie byliśmy w stanie ich pośpieszyć”.

Efektem końcowym było cofnięcie uprawnień AVN do zbierania funduszy w dniu 20 października 2010 r., co oznacza, że ​​nie może już przeprowadzać publicznych apeli o zbieranie funduszy. Raczej może poprosić tylko istniejących członków (których twierdzi, że ma 2500) o pieniądze. Ten wynik jest ogromnym ciosem finansowym dla AVN.

Rzeczywiście, jeszcze zanim jego zdolność do publicznego pozyskiwania funduszy została cofnięta, audytorzy badający sprawozdanie finansowe za rok kończący się 31 grudnia 2009 r. stwierdzili „istnieje nieodłączna niepewność, czy stowarzyszenie będzie w stanie kontynuować działalność, bez możliwości kontynuacji do generowania zewnętrznego finansowania z darowizn i sponsoringu.”

Znajduje się to na odwrocie sprawozdania finansowego z 31 grudnia 2008 r., w którym AVN odnotował stratę w wysokości 58.696,65 AUD. W rzeczywistości AVN wylewało pieniądze w ciągu ostatnich kilku lat. Zaledwie 12 miesięcy wcześniej (rok kończący się w grudniu 2007 r.) odnotowali zysk w wysokości 88 007,97 AUD, co oznacza, że ​​w ciągu 2 lat stracili 146 704,62 AUD.

Zgodnie z prawem, AVN odwołała się od utraty licencji charytatywnej, a rozprawa została wyznaczona na 14 lutego 2011 r., ale została ona przełożona, aby AVN mogła „przeformułować swoją sprawę” (cokolwiek to oznacza). Choć jej rzecznik prasowy, a czasem prezes Meryl Dorey, twierdzi, że kontrola przeprowadzona przez OLGR „…nie znalazła dowodów oszustwa w wykrytych przez siebie naruszeniach w naszej działalności – (tylko) naruszenia o charakterze czysto administracyjnym” sprawa została skierowana wyżej. biurokratyczny łańcuch do Departamentu Sprawiedliwości (DoJ) i Departamentu Prokuratora Generalnego oraz do Radcy Prawnego. Dzieje się tak, ponieważ AVN jest obecnie badane pod kątem naruszenia ustawy o zbieraniu funduszy na cele charytatywne, a jeśli zostanie uznany za winnego, pociąga za sobą grzywnę w wysokości 25 000 USD i 12 miesięcy więzienia. Oczekuje się, że wyniki tych wydziałów zostaną przekazane w dowolnym dniu.

Wydaje się więc, że „niewłaściwa wielkość kasy” czy „naruszenia czysto administracyjne” mogą oznaczać znacznie więcej niż utratę koncesji na działalność charytatywną. Skierowanie do DoJ i Crown Solicitor to naprawdę poważne sprawy.

I wygląda na to, że Meryl Dorey zaczyna odczuwać stres. Wróćmy do stycznia, kiedy w sądzie rodzinnym w NSW udało się zaszczepić dziecko rozwiedzionych rodziców – mama nie chciała, żeby zaszczepić dziecko, ale tata tak.

Zgodnie z artykułem w gazecie Sun Herald, ojciec powiedział, że jeśli dziewczynka nie zostanie zaszczepiona, w razie pojawienia się niektórych chorób będzie zmuszona do wycofania się ze szkoły, a także nie będzie mogła spędzać czasu z nowo narodzonymi przez niego dziećmi. , biorąc pod uwagę, że nie została zaszczepiona przeciwko krztuścowi.

Matka przedstawiła przeciwstawne dowody, że szczepienia były niepotrzebne, ale została skrytykowana w wyroku za przedstawienie dowodów od „sceptyka ds. szczepień”, który wydał coś, co sędzia określił jako „dziwaczne twierdzenia niepoparte żadnymi empirycznymi dowodami”.

Meryl Dorey oczywiście nie była z tego zadowolona (nie wiadomo, czy była „sceptykiem w zakresie szczepień”) i wyjaśniła to w najbardziej niesmacznym poście na stronie AVN na Facebooku, gdzie powiedziała to po linku do historii:

„Sąd nakazuje zgwałcenie dziecka. Myślisz, że to przesada? Pomyśl jeszcze raz. To jest napaść bez zgody iz pełną penetracją.

Gwałt dziecka jest jak szczepienie? Wow. Nie sądzę, żeby ktokolwiek, kto był ofiarą tego rodzaju napaści na tle seksualnym, zgodziłby się z tobą Meryl. A gdy omawiano post, okazało się, że rzeczywiście kilka osób nie zgadza się z oceną sytuacji przez Meryl.

Inny administrator strony AVN, „SB”, powiedział:

„Nie zgadzam się z analogią gwałtu, ale przymusowe podanie szczepionki? Szczepienia nie są obowiązkowe – jeszcze.”

A potem kolejny:

„Nie zgadzam się też z analogią gwałtu”.

Dorey odpowiedziała w dalszej części wątku, uzasadniając użycie terminu gwałt:

„Chłopaki, przepraszam, jeśli ktoś obraził się na analogię gwałtu. Kwestię gwałtu traktuję BARDZO poważnie, ponieważ zgwałcono dwóch bardzo bliskich członków rodziny…”

Następnie zrobiła non-przeprosiny w dalszej części, w której przedefiniowała znaczenie terminu gwałt:

„Wiem, że słowo to ma obecnie głównie konotacje seksualne, ale historycznie rzecz biorąc, gwałt oznaczał o wiele więcej. I jak powiedziałem, gwałt nie jest przestępstwem seksualnym – to przestępstwo przemocy, kontroli i gniewu/nienawiści.

„Jest to akt przemocy, który demonstruje władzę nad kimś… kto nie może się bronić i moim zdaniem – zmuszanie dziecka do szczepienia się wbrew świadomej zgodzie jego rodzica jest dokładnie tym – aktem przemocy ze strony kogoś, kto jest bardziej potężny przeciwko komuś, kto jest mniej potężny.”

Nie według mojego słownika.

Ze słownika kropka com:

– rzeczownik
; 1. bezprawne zmuszanie kobiety siłą fizyczną lub przymusem do odbycia stosunku płciowego; 2. każdy akt współżycia seksualnego, który jest wymuszony na osobie; 3. zgwałcenie ustawowe: 4. grabież, zajęcie z użyciem przemocy lub znęcanie się; profanowanie; naruszenie: gwałt na wsi; 5. Archaiczny: akt chwytania i unoszenia siłą.

Słownik Apple OSX definiuje to jako:

Rzeczownik: przestępstwo popełnione przez mężczyznę polegające na zmuszaniu innej osoby do odbycia z nim stosunku płciowego bez jej zgody i wbrew jej woli, zwł. groźbą lub użyciem przemocy wobec nich; w przenośni – bezmyślne niszczenie lub psucie miejsca lub obszaru: gwałt na rosyjskiej wsi.

Przemoc może mieć miejsce w przypadku napaści na tle seksualnym, ale gwałt nie jest taki bez napaści na tle seksualnym. A jeśli miała na myśli akt przemocy, „bezmyślne niszczenie” lub archaiczną definicję, to dlaczego umieściła frazę „z pełną penetracją”?

A więc nadchodzi brak przeprosin Meryl:

„Wszystkim, kogo obraziło lub zraniło moje porównanie przymusowego szczepienia dziecka wbrew życzeniom rodzica-opiekunów z gwałtem, przepraszam z całego serca i bez zastrzeżeń. Sprawdziłem definicję gwałtu przed opublikowaniem… to porównanie i w słownikowym znaczeniu tego słowa jest trafne…”

Patrz wyżej.

Przepraszam Meryl, ale przedefiniowanie znaczenia słowa gwałt i powiedzenie, że jest w porządku, ponieważ wiesz, że dwoje ludzi, którzy zostali zgwałceni, nie czyni tego akceptowalnym.

Dyskusja trwała 3 dni i osiągnęła 57 komentarzy, zanim temat zniknął z pierwszej strony, a ludzie, w tym prawdopodobnie Meryl, myśleli, że to wszystko zniknie. Ale nawet jeden z jej administratorów był na tyle bystry, by zauważyć, że wszystko w internecie zostaje na zawsze i „ktoś gdzieś będzie prowadził notatnik”.

Cóż, miała rację. Komentarze o gwałcie wpadły w ręce Tracey Spicer, tej samej dziennikarki, która kilka tygodni wcześniej rozłączyła się z Meryl Dorey w radiu na żywo, kiedy omawiała ustalenia dotyczące oszustw British Medical Journal w gazecie Andrew Wakefielda w Lancet.

Na antenie Tracey omawiała komentarze Dorey z Hettie Johnstone, australijską działaczką zajmującą się wykorzystywaniem dzieci, która prowadzi organizację ochrony dzieci o nazwie Bravehearts. Oczywiście Hettie była zbulwersowana, że ​​ktoś porówna zastrzyk w celu ochrony przed chorobami zakaźnymi z gwałtem.

Zgodnie z oczekiwaniami Dorey była wściekła i poprosiła swoich zwolenników, aby zbombardowali stację radiową e-mailami z dezaprobatą. Zapewniła również, że przeprosiła (no cóż, trochę) i że był to komentarz z gorącej chwili. Ja, cóż, jestem sceptyczny, tak właśnie jest. Zgodnie z jej obroną powyżej, zadała sobie trud sprawdzenia definicji gwałtu w słowniku, zanim ją opublikowała:

„Przed opublikowaniem sprawdziłem definicję gwałtu… to porównanie i w słownikowym znaczeniu tego słowa jest dokładne…”

Ponadto opublikowała podobne komentarze na swojej liście mailingowej:

„To jest niemoralne. To powinno być nielegalne. To gwałt medyczny. Skoro nielegalne jest narzucanie się komuś w celu uprawiania seksu, dlaczego społeczeństwo nie jest nielegalne narzucanie się niewinnemu dziecku, którego świadomy rodzic postanowił nie poddawać go potencjalnie niebezpiecznemu zabiegowi medycznemu?”

Publikowanie komentarzy dotyczących gwałtu w dwóch miejscach i sprawdzanie definicji w słowniku, zanim to zrobisz, stanowi dla mnie coś więcej niż „gorący wybuch”.

Kierując swoich zwolenników do spamowania stacji radiowej e-mailami, Dorey próbowała skierować reklamę z dala od siebie i w kierunku „praw rodziców pro-choice”. Ale ten problem nie dotyczył rodziców, którzy zdecydowali się nie szczepić. Chodziło o to, jak rzecznik prasowy (czasem prezydent) „Australia’s Vaccine Watchdog” porównuje szczepienia do gwałtu, co jest nie tylko obraźliwe i niesmaczne, ale całkowicie niestosowne.

Zwrócił na to uwagę nawet jeden z komentatorów na Facebooku:

„Poza tym, gdybyś nie dokonał tak prymitywnego porównania, które zdenerwowało tak wielu ludzi, ta uwaga mogłaby nie zostać zwrócona. Sprawiłeś, że wszyscy wyglądaliśmy źle w tym przypadku.

Osiemnaście miesięcy temu w australijskich mediach AVN wyglądał inaczej. Meryl Dorey była osobą, do której można było skomentować, ilekroć pojawił się artykuł o szczepieniach. Przedzierała się przez debaty obok profesorów immunologii i epidemiologii oraz Gish Gallop. Całą poranną telewizję – której docelowymi odbiorcami są pozostające w domu mamy – wygłaszała bzdury na temat bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek. Dostała forum, na którym mogła szerzyć swój strach i dezinformację na szeroką skalę.

Nigdy więcej. Robak obrócił się i fałszywa równowaga się przesuwa. W końcu jest traktowana w sposób, na jaki zasługuje – spychana na łamy mediów o naturalnym zdrowiu i strony internetowe pełne teorii spiskowych i znachorstwa. Ale co ważne, w końcu zostaje pociągnięta do odpowiedzialności za swoje bzdury, nie tylko przez sceptyków, ale także przez media głównego nurtu i departamenty rządowe. A przy opiniach typu „szczepienie = gwałt” najwyższy czas.

Rachael A. Dunlop BSc (z wyróżnieniem), PhD. jest sceptykiem i blogerem, a także zwycięzcą Twitter Shorty Award for Health 2010

Rachael przyszła do nauki po karierze w projektowaniu graficznym i reklamie, ponieważ była „znudzona i potrzebna i wyzwaniem”. Dostała to, czego chciała. Jej badania koncentrują się na zaburzeniach starzenia, w tym na sercu i chorobie Parkinsona. Szczególnie interesuje ją reakcja komórek na uszkodzone białka, zwłaszcza te, które ulegają samobójstwu – procesowi znanemu jako apoptoza. Jej obecny projekt bada rolę sinic w chorobie neuronu ruchowego.

Rachael jest reporterką podcastu Skeptic Zone i wiceprzewodniczącą komitetu Australian Skeptics w NSW. Jest także częścią programu Mystery Investigators dla szkół i współorganizuje grupę spotykającą się z Sydney Skeptics oraz współtworzy blog The Sceptics’ Book of Pooh-Pooh. Rachael z pasją łączy swoją wiedzę o sztuce i nauce poprzez komunikację naukową.

Autor

Rachel Dunlop

Nie wiem, o co chodzi z początkiem roku. Nie wiem, czy to błąd potwierdzenia, czy prawdziwy, ale z pewnością wydaje się, że coś wielkiego dzieje się na początku każdego roku w świecie antyszczepionkowym. Rozważać. Jak wspomniałem w lutym 2009 r., Brian Deer szybko donosił, że Andrew Wakefield nie tylko miał nieujawnione konflikty interesów dotyczące badań, które prowadził na potrzeby swojego niesławnego artykułu w Lancet z 1998 r., ale także sfałszował dane. Następnie, kilka tygodni później, włączyli się Special Masters, odrzucając twierdzenia o przyczynie autyzmu przez szczepionki wykonane w trzech testowych przypadkach, mniej więcej tak głośno, jak można sobie wyobrazić. Następnie, w lutym 2010 r., w krótkim odstępie czasu Andrew Wakefield, bohater ruchu antyszczepionkowego, został skreślony z brytyjskiego rejestru medycznego, zobaczył, jak jego artykuł w Lancet z 1998 r. został wycofany przez redaktorów, i został bezceremonialnie wyrzucony z kierownictwa medycznego Thoughtful House, klinika dla szarlatanów autyzmu, którą pomógł założyć po ucieczce z Wielkiej Brytanii do bardziej przyjaznych granic Teksasu. Niedługo potem Specjalni Mistrzowie ponownie wzięli udział, odrzucając twierdzenia o powodowaniu autyzmu przez szczepionki w pozostałych przypadkach testowych. Następnie, w styczniu 2011 roku, Brian Deer uderzył ponownie, publikując bardziej szkodliwe rewelacje na temat Wakefielda, nazywając swoją pracę medycyną z Piltdown w brytyjskim czasopiśmie BMJ.

W tym roku było inaczej.

Kiedy nie masz nauki, pozywaj o zniesławienie!

Mówiąc, że w tym roku rzeczy wyglądały inaczej, nie mam na myśli „innych” w tym sensie, że nie było innej ważnej historii, która poruszyłaby wariatkę antyszczepionkową. Z pewnością był. Jednak w latach 2009, 2010 i 2011 dla aktywistów antyszczepionkowych były to nieubłagane złe wieści na początku każdego roku. W tym roku wydarzyło się coś, co przynajmniej dla kibiców Andrew Wakefielda wydawało się czymś wspaniałym. Dla tych z nas, którzy znają jego sprawę i wiedzą, jak bardzo upadł Wakefield, miało to posmak czystej desperacji, tak samo jak wtedy, gdy Barbara Loe Fisher z National Vaccine Information Center pozwała Paula Offita, dziennikarkę Amy Wallace i jej wydawcę Conde Nasttwo lata temu za zniesławienie, tak, w styczniu. (Przegrała spektakularnie.) Tak, o świcie 2012 roku, Andrew Wakefield, z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu, postanowił pozwać dziennikarza Briana Deera, redaktorkę BMJ Fionę Godlee i BMJ o zniesławienie w ramach ekspozycji Deer z 2011 roku.

Published
Categorized as Blog